Przede wszystkim,  bardzo nam miło że zechcieli Państwo zajrzeć na naszą stronę. A poniżej troszkę o tym kim jesteśmy i skąd się tu wzięliśmy..

 

Jesteśmy stąd! Ania – czynna zawodowo pielęgniarka z powołania oraz córki; Sonia – młoda gniewna i Martyna – zwariowana nastolata, które wyfrunęły już gniazda ale czasem jeszcze można je spotkać tutaj 🙂 Zwłaszcza Martynkę, która studiuje leśnictwo w Krakowie i kocha nasze lasy. Miałyśmy okres podróży i udało nam się zwiedzić kawałek świata, lecz to tylko utwierdziło nas w przekonaniu że nigdzie nie będzie nam tak dobrze jak tutaj. Nie ma drugiego takiego miejsca gdzie bywa tak zielono wiosną, tak cudownie świeżo latem, tak kolorowo jesienią i tak „hardcorowo” ale też czarująco pięknie zimą. Kochamy to miejsce miłością jedyną w swoim rodzaju, lojalną, ciepłą… Długo dojrzewał w nas pomysł aby się nim podzielić z innymi, dorośliśmy jednak i do tego. Co prawda już nigdy nie będzie tak jak w 1997 kiedy stałam w drzwiach naszego tarasu (którego jeszcze wtedy nie było) i patrzyłam na kwietną łąkę porastającą nasz teraźniejszy ogród, w nas samych niewiele się zmieniło. Darzymy wielkim uczuciem nasze  góry, bo zawsze w nich dobrze się czuliśmy, już od czasów harcerskich rajdów i wypraw. Zawsze ciągnęło nas w strony bardziej „wyludnione”.

Zacisze Pod ?mielcem - Dziadek Witek

Wielkim błędem było by gdybyśmy nie wspomnieli o Dziadku Witku z którym dzielimy nasz dom, jest on Dobrym Duchem Zacisza pod Śmielcem. Tylko dzięki Tacie Ania może nadal pracować w swojej ukochanej pracy. Pomaga nam we wszystkim, zawsze służy dobrą radą. Z pewnością to jego właśnie będą Państwo widywać najczęściej 🙂 Warto podpytać go o okolicę bo jego wiedza jest bardzo szeroka, a przy tym zna tysiąc śmiesznych anegdot i ma wyjątkowe poczucie humoru. Korzystając z okazji chcemy podziękować mu za to, że jest i zapewnić, że kochamy go bardzo!!

Zacisze Pod ?mielcem - Nasze Zwierzaki

No i zawsze mieszkali z nami nasi czworonożni przyjaciele, obecnie jest to młody długowłosy owczarek niemiecki w rodowodzie Fanaberia, dla przyjaciół Bera,  która „nosi serce na wierzchu” i nie wie kiedy skończyć się cieszyć „że państwo wrócili” biegająca po swoim wybiegu razem z Nikki – małą czarną suczką rasy „kundelbury”. Nikki jest przekonana że jest kanapowym yorkiem (choć na kanapę wstępu nie ma), i uwielbia wszelakie zainteresowanie sobą. Do kompletu mamy Anusiaka – dumne kocisko wyciągnięte ze schroniska, które jak chce to ustawia psy rzędem i uwielbia wieczorne głaskanie – czysta esencja kota (spodziewajcie się wizyty Anusiaka w domku), oraz czarną kotkę która używa artystycznego pseudonimu „Kicia” – ale na pieszczoty trzeba sobie u niej zasłużyć 🙂
Po za tym wszystkim jesteśmy bardzo otwarci, chętnie niesiemy pomoc w ramach swoich możliwości, po prostu lubimy ludzi, a to cecha coraz rzadziej spotykana.