Surowi Rodzice w Zaciszu Pod Śmielcem

 

Surowi Rodzice w Zaciszu Pod Śmielcem czyli „obyś cudze dzieci bawił”

Poniżej definicja tego przysłowia jaką znaleźliśmy w necie:

To przysłowie to rodzaj złorzeczenia, klątwy. Bardziej znane jest jako „Obyś cudze dzieci uczył”.

Można je interpretować tak, że Twój wysiłek, chęci, poświęcony czas itp. i tak nie zostaną docenione, będą tematem krytyki. Mimo Twojego zaangażowania, trudu i starań, będą wypominane najdrobniejsze niedociągnięcia.

I powaliła nas na kolana jej prawdziwość 🙂

Na wstępie : w styczniu gościliśmy u siebie przesympatyczną ekipę TVN ale o tym to już w zasadzie prawie wszyscy wiedzą 🙂 w każdym bądź razie osobiście uważamy, że program został zmontowany w jakiś przedziwny sposób i zupełnie odbiega od rzeczywistości ale dla ciekawych zamieszczamy link do miejsca gdzie można sobie ten twór obejrzeć. A tutaj byliśmy zaproszeni do Dzień Dobry TVN.

A poniżej wpis, który powstał zaraz po zakończeniu nagrania:

Kiedyś, dość dawno temu podczas oglądania jednego z odcinków pierwszej serii „Surowych rodziców” w zasadzie trochę pod naciskiem naszych TVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice. dziewczynek 🙂 , przyszło mi do głowy; Dlaczego nie zaprosić takich dzieci do nas?

Dlaczego nie udowodnić im, że można każdy dzień zacząć od uśmiechu i przejść do wieczora, tak jak przechodzimy przez pory dnia i pory roku rozmawiając, pracując, jedząc, bawiąc się razem i robiąc masę innych rzeczy.Dlaczego nie pokazać im jak może być, kiedy wszyscy w rodzinie sięTVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice. szanują, kochają, pomagają sobie nawzajem, kłócą się, udowadniają sobie różne racje po to, by wieczorem pogodzić się ze sobą i  dotrwać tak do momentu, kiedy przytulamy policzek do ciepłej poduszki a w sercu mamy mimo wszystko już tylko radość i satysfakcję i miłość do najbliższych. Dopiero potem obudziły się w nas wątpliwości. Zaczęliśmy się zastanawiać czy na pewno tego chcemy. Marcin od razu powiedział, że nie będzie się użerać z żadnymi obcymi, rozwydrzonymi dzieciakami, a ja wahałam się z każdym dniem coraz bardziej. Kilka razy wykręciliśmy się, ale Pani Aurelia, która kontaktowała się z nami w sprawie programu z ramienia TVN okazała się być osobą tak mocno przekonującą, sympatyczną i ciepłą, że w końcu ustąpiłam i powiedziałam „Raz kozie śmierć” 🙂 . A potem już było tylko czekanie, czekanie, czekanie. Planowaliśmy, rozmawialiśmy ze sobą, próbowaliśmy układać jakieś schematy, myśleliśmy dużo o tym, co będziemy robić, jak reagować….i wszystko się posypało w momencie, kiedy Simona z Pawłem wysiedli z samochodu, kiedy się z nami przywitali, kiedy spojrzeliśmy im w oczy. Nie możemy pisać o tym, co działo się w czasie tych kilku dni. Jesteśmy związani podpisaną umową i nie możemy zdradzać tajemnic dotyczących produkcji programu ale na szczęście nikt nie broni mówić o uczuciach i przemyśleniach związanych z tym czasem.

 Wszystkie dni z kamerą za plecami, każda godzina z malutkim mikrofonem, który co rano z wielką troską montował na nas Pan dźwiękowiec, aby było słychać każde nasze słowo, każda chwila ze świadomością, że ktoś na ciebie patrzy i słucha tego, co TVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice.mówisz…a po dwóch dniach już zdarzało nam się wpaść na Pana kamerzystę albo wejść w kadr w najmniej odpowiednim momencie bo były rzeczy ważniejsze niż to jak wypadniemy w tv 🙂 Były dzieciaki za które byliśmy odpowiedzialni i wiedzieliśmy o wielkich nadziejach, jakie pokładają w nas ich rodzice. Dla mnie najpiękniejsze były godziny spędzone z nimi na rozmowach, o prawdzie, uczciwości, miłości. Chwile kiedy wszyscy śmialiśmy się głośno, bitwy na poduszki urządzane wieczorami, codzienne długie spacery po okolicznych lasach (ekipa za nami nadążała, a kiedy przepraszaliśmy ich, że tak ich ciągamy po tych lasach to śmiali się, że tutaj to przynajmniej ładnie jest 😀 ) Najtrudniejsze zaś były chwile, gdy zaczynałam czuć się bezsilna, kiedy miałam wrażenie, że zaczyna mi brakować pomysłów i środków na TVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice.zmobilizowanie dzieci do oczekiwanych przez nas reakcji, na zmobilizowanie do wykonania zaplanowanej pracy i w końcu do walki z nałogiem i złymi przyzwyczajeniami. Miałam też trudne momenty, kiedy łzy same cisnęły się do oczu, a myśli pędziły przed siebie w poszukiwaniu rozwiązania problemu, ale nigdy się nie poddałam. I chyba o to chodzi w wychowywaniu dzieci…. Kochać je całym sercem, akceptować, poświęcać im całego siebie, ustawić je w rządku swoich priorytetów na samym szczycie i każdego ranka ponownie uzbrajać się w cierpliwość, życzliwość i dobrą wolę. Nikt nie wymyślił jeszcze szkoły dla rodziców. Wszyscy kierujemy się intuicją, uczuciami i przekonaniem, że chcemy dla nich jak najlepiej, ale nie ma rodziców doskonałych i my też do takich nie należymy, jednak decyzja o utkaniu ze swojej wzajemnej miłości nowej iskierki i otworzeniu jej maleńkich oczek na świat łączy się z wielką, największą odpowiedzialnością, jaka może przydarzyć się człowiekowi w ciągu całego dorosłego życia i życzę wszystkim rodzicom na całym świecie, aby mieli tego świadomość i aby jak najczęściej udawało się im wytrwać w tej „walce” o dobro swoich dzieci.

TVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice.Powiem szczerze, że do dzisiaj wiele aspektów dotyczących historii Simony i Pawła pozostaje dla mnie wielką tajemnicą, ale wiem na pewno, że Simonka ma w głębi siebie wielkie i ciepłe serducho i wie co to lojalność i uczciwość, że oboje kochają swoje rodziny. Myślę, że Simona ma na prawdę szeroką drogę przed sobą. Jeśli chodzi o Pawła wydaje mi się, że jest niestety na tyle zdemoralizowany, a kłamstwo płynie mu tak głęboko we krwi, że jeszcze wiele, wiele pracy przed nim i nie wiem czy podoła temu zadaniu ale życzę mu najlepiej z całego serca. Jestem przekonana, TVN w Zaciszu pod Śmielcem - program Surowi Rodzice.że najlepszym lekarstwem dla tej dwójki,( a zwłaszcza dla Pawła, który ma wielki problem z tym aby rodzina była ważniejsza od koleżków) byłaby całkowita zmiana środowiska, miejsca zamieszkania i wpakowanie ich w hobby, w które wpadliby po same uszy i…. tutaj się zatrzymam. W każdym bądź razie po pożegnaniu się z dziećmi, po wyjeździe całej ekipy doznałam odcięcia dostaw energii 🙂 i padłam koło godziny 16:00 aby otworzyć oko dopiero następnego dnia koło 10:00 😉 , co świadczy tylko o tym jak wiele emocji i siebie po prostu musiałam włożyć w tą przygodę. A póki co wszystkim rodzicom życzymy morza cierpliwości 🙂 !

P.S. Wiadomość zaś z ostatniej chwili jest taka, że wrażenie jakie dzięki umiejętnemu montażowi można odnieść po obejrzeniu odcinka,  że Paweł jest mądrym chłopakiem, że coś zrozumiał i będzie chciał zmienić swoje życie  jest prawdopodobnie mylne. Ponieważ Paweł dodał nas do znajomych na Facebooku, to przeczytaliśmy to, co widać poniżej. Najwyraźniej ośrodek socjoterapii nie pomógł i prawdopodobnie chłopak idzie na jakiś odwyk. Może tam bardziej mu pomogą? Nam jest tylko strasznie przykro, że nasze wielkie zaangażowanie również nie pozostawiło śladu w  tym chłopcu 🙁Untitled-1

Ania Jaxa-Rożen